Transformera Prime 32GB ze stacją dokującą dostałem na urodziny od kochanej żony, która poświęciła naprawdę dużo czasu aby to cacko wybrać, znaleźć, zakupić i zsynchronizować dostawę w tajemnicy przede mną.
Rozpakowywanie:
Spodziewałem się większego pudelka, a tu paczka wielkości książki z tabletem, stacją dokującą i zasilaczem w środku dodano tez specjalna szmatkę do ekranu. Kilka ulotek (raczej ulotek niż instrukcji czy opisu Quick Start). Tutaj mała wpadka dystrybutora, bo nie znalazłem nic po polsku czy chociażby w lengłidżu… Chyba przepisy nakazują dostarczanie chociażby szczątkowej dokumentacji produktu w języku polskim, a tu mamy po litewsku i estońsku czy jakoś tak. Nic to – rozpakowuję dalej.
Urządzenie wydaje się mocne i sztywne. Trochę zimne w dotyku z powodu szkła i metalowej obudowy. Pewnym wyzwaniem było znalezienie guziczka do włączania ustrojstwa – taki on mały i niewyczuwalny…
Pierwsze uruchomienie:
Guziczek znaleziony i naciśnięty. Android startuje i pyta o nazwę użytkownika, hasło dostępu do internetu, oraz o namiary na konto gmail. Podałem. Wszystko nagle odżyło. Aplikacje zainstalowane na telefonie automatycznie znalazły się na tablecie. Kolory super, przewijanie płynne, czułość ekranu na dotyk w sam raz.
Stacja dokująca.:
Ogólnie stacja jest dość ciężka, zawias do podłączania ekranu nie daje się łatwo poruszyć, a nie miałem zamiaru użyć zbyt dużej siły, żeby czegoś nie zepsuć.
Tu dwa zaskoczenia (na minus, niestety). Po pierwsze na klawiszach widzę russkije bukwy. Wyjaśniła się zatem sprawa ‘ulotek’ w nadbałtyckich językach. Pierwsza myśl: piszemy do sprzedawcy z pytaniem „… co jest ?…”. Ale mamy czas – spróbuję podłączyć i zobaczę czy będą polskie ogonki, bo w samej rzeczy cyrylica na klawiaturze nie przeszkadza, a może się przydać.
Drugi minus związany z podłączaniem ekranu to fakt, że w samym ekranie otwory służące do dokowania są fabrycznie zaślepione gumkami ładnie licującymi z obudową tabletu. Trzeba je wyjąć podważywszy czymś cienkim. Trzeba uważać, żeby nie wydłubać klawiszy głośności czy wyłącznika znalezionego z takim trudem – wyglądają praktycznie tak samo jak gumki. Skąd to wiem? Nie z instrukcji bynajmniej. Tu znów ukłony dla szanownej małżonki, która na YouTubie znalazła stosowny filmik z pokazem podłączania. Film obejrzany, gumki wyjęte, ekran podłączony – działa. Na ekranie pojawił się na chwilę obrazek, że bateria ekranu ładuje się z baterii klawiatury.
Oprogramowanie:
O programach z Google Play nie ma co pisać – każdy ściągnie sobie co będzie chciał. Fabrycznie zainstalowany Polaris Office obsługuje dokumenty Worda, Excela i PowerPointa. Sprawdziłem na dość dużym arkuszu XLS z wykresami i tabelkami. Wczytał się bez problemu choć bardziej zaawansowane funkcje wykresu nie są dość dobrze przeniesione. Do pracy nad dokumentem w wersji roboczej całkowicie wystarcza. To samo dotyczy tekstów DOC. Jeśli ktoś nie zamierza wykorzystywać wszystkich funkcji Worda, a wystarcza mu samo pisanie tekstu z podstawowymi elementami typu pogrubienie czy kolor to ten edytor całkowicie go zadowoli. Prezentacji w PowerPointcie jeszcze nie sprawdzałem.
Bardzo ciekawy jest programik SuperNote do sporządzania drobnych notatek i rysowania.
Wydaje mi się , że przeglądarki i inne aplikacje Google działają lepiej i szybciej niż na ‘prawdziwym’ komputerze. W Google Street View nie znalazłem wprawdzie widoku 3D ale jest funkcja kompasu: obraz przesuwamy nie palcem a całym tabletem – fajny bajer.
GPS:
Tu największa porażka. Nie miałem cierpliwości żeby doczekać się wykrycia satelitów. W domu nie działa ze zrozumiałych względów. Sprawdzałem parę minut w samochodzie pod przednią szybą – i nic. Na masce też nie znalazł… Poczekam na wiosnę i posiedzę w ogródku.
Nie przypuszczam, żeby można było użyć Transformera jako nawigacji w trakcie podróży.
Kamera:
W zasadzie nie testowana – mam zaledwie kilka zrobionych zdjęć. Bardzo ciekawa funkcja sortowania zdjęć według czasu wykonania lub miejsca. Troszeczkę gubi się w lokalizacji z powodu nie działania GPSa.
Wrażenia:
Parę razy zdarzyło się, że zwykłe trzymanie tabletu spowodowało odwrócenie karty czytanego ebooka. Nie można trzymać ekranu tylko od spodu – czasem trzeba też dotknąć przedniej części.
Większość aplikacji nie ma (albo nie znalazłem) funkcji wyjścia. Pozostają one uruchomione cały czas i widoczne są na lewym panelu. Trzeba je stamtąd systematycznie usuwać.
Ekran bardzo podatny na zatłuszczenia nawet czystymi paluchami. Trzeba koniecznie nabyć specjalne szmatki lub chusteczki.
W sumie tablet bardzo przydatny i wygodny do przeglądania internetu, pokazywania zdjęć i drobnej rozrywki typu gry, muzyka czy filmy. Ciekawe aplikacje dostępne w Google Play